Byłam pewna,że ten chłopak już mnie niczym nie zaskoczy, bo przecież znamy się fantastycznie. Tymczasem Antoniuszek nieoczekiwanie stał się dorosłym facetem, co widać na pierwszy rzut oka oraz na załączonym obrazku, no i słychać, gdy woła: "Piwko, piwko, PIWA!"
Z tej ogromnej miłości mogłabym piać i piać na cześć Syna nad Synami, wyraźnie spada mi poziom sarkazmu, w związku z czym czuję się jak nie ja, i dlatego dzisiejszy post jest taki krótki.
poniedziałek, 10 lutego 2014
czwartek, 30 stycznia 2014
nie tak.
Antoniutek ma coraz częściej tak za tak i nie za nie.
-Tosiu, chcesz kaszkę*?
-ta.
-będziesz jeszcze jadł?
-nie nie.
Zdarzają się jednak wpadki- po standardowym pytaniu Antoś, chcesz cycunia? Bobek udziela odpowiedzi odmownej tylko po to, by rzucić się na mnie na szczupaka.
Poza tym cwaniak cwaniakuje: odmawiając dryptania po śniegu funduje matuli trening godny strongmana. Gdy dźwigając jedenaście kilo żywej wagi stwierdzam fakt: Antosiu, jesteś cwany, że hej!, Kogutek beztrosko odpowiada: hej!
*jako nieodrodna i metaforyczna córka Matki Smakoterapii przez kaszkę rozumiem kaszę jaglaną ze świeżo uprażonym owocem sezonowym, daktylem/ morelą/żurawiną i olejem kokosowym lub inną prawdziwą kaszę z prawdziwymi dodatkami, idźcie precz cukrowe ulepki do zalewania zimną wodą!
-Tosiu, chcesz kaszkę*?
-ta.
-będziesz jeszcze jadł?
-nie nie.
Zdarzają się jednak wpadki- po standardowym pytaniu Antoś, chcesz cycunia? Bobek udziela odpowiedzi odmownej tylko po to, by rzucić się na mnie na szczupaka.
Poza tym cwaniak cwaniakuje: odmawiając dryptania po śniegu funduje matuli trening godny strongmana. Gdy dźwigając jedenaście kilo żywej wagi stwierdzam fakt: Antosiu, jesteś cwany, że hej!, Kogutek beztrosko odpowiada: hej!
*jako nieodrodna i metaforyczna córka Matki Smakoterapii przez kaszkę rozumiem kaszę jaglaną ze świeżo uprażonym owocem sezonowym, daktylem/ morelą/żurawiną i olejem kokosowym lub inną prawdziwą kaszę z prawdziwymi dodatkami, idźcie precz cukrowe ulepki do zalewania zimną wodą!
niedziela, 5 stycznia 2014
Nowe słowa chodzą trójkami.
Było leniwe grudniowe popołudnie, brykałam sobie z Tosiem, czyli robiłam to, co Tygrysy lubią naj-naj-najbardziej. Z głupia frant zadałam nie szczególnie mądre, ale wybitnie retoryczne pytanie: A kto jest cały mój? Dumny jak paw kogutek skierował na swoją klatkę piersiową palce wskazujące i oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu: Anto.
Jeszcze nie zdążyłam podnieść szczęki, która z hukiem spadła na podłogę, a Tolek już wołał: koń. Antosiu, ale gdzie jest koń? Nie ma.
Hm.
Naprawdę potrzebowałam chwili na kontemplację rozwoju intelektualnego tego małego kokosa, ale powiedział: choci, choci i musiałam iść.
W międzyczasie zapraszamy na naszego Facebooka i Instagrama
Jeszcze nie zdążyłam podnieść szczęki, która z hukiem spadła na podłogę, a Tolek już wołał: koń. Antosiu, ale gdzie jest koń? Nie ma.
Hm.
Naprawdę potrzebowałam chwili na kontemplację rozwoju intelektualnego tego małego kokosa, ale powiedział: choci, choci i musiałam iść.
W międzyczasie zapraszamy na naszego Facebooka i Instagrama
niedziela, 8 grudnia 2013
bunt
Antoniuszko przechodzi bunt szesnastolatka, jego nie to nie ostateczne, nie ma zmiłuj.
-Antosiu, mama Cię kocha!
-nie.
-Antosiu, tatuś kocha ogromnie!
-nie.
-Antosiu, chciałbyś prezenty pod choinką?
-<oczy kota ze szreka>
-Antosiu, mama Cię kocha!
-nie.
-Antosiu, tatuś kocha ogromnie!
-nie.
-Antosiu, chciałbyś prezenty pod choinką?
-<oczy kota ze szreka>
Subskrybuj:
Posty (Atom)





