piątek, 22 lutego 2013

ciuchowo

Nigdy nie przywiązywałam szczególnej wagi do ciuchów. Oczywiście lubię od czasu do czasu wybrać się na wielkie zakupy, ale moje codzienne ubrania nie są żadnymi stylizacjami (bynajmniej nie z uwagi na wyjątkową niefortunność tego określenia; kto wie, czym naprawdę jest stylizacja, ręka w górę!), osoby maksi wystrojone i w pełnym makijażu o siódmej trzydzieści w piątek zawsze były dla mnie tak samo dziwne, jak Lady Gaga i Perfekcyjna Pani Domu.
Przez pierwszych kilka miesięcy życia Antka wyglądałam jak niezły flejtuch: zanim zmieniałam koszulkę, na którą Bobas zwymiotował, już miałam na sobie nowego bełta i po jakimś czasie rezygnowałam z przebierania się (Piotrek w wersji domowej też, w Wigilię Antek zmusił go do zmiany marynarki 3 minuty przed wyjściem z domu). Teraz ubraniowe inwestycje obejmują głównie legginsy (pozytywny aspekt bycia chudzielcem) i naprawdę nie przeszkadza mi, jeśli mam skarpetki nie do pary, pod warunkiem, że są w podobnej tonacji kolorystycznej.



wtorek, 19 lutego 2013

CO POWIE TATA 3

tradycyjnie: zakręcam wodę (choć przy współczesnej armaturze łazienkowej nie ma mowy o żadnym zakręcaniu, prawda?) i słyszę:
widzisz, jest dużo książek
są kolorowe
i jednokolorowe
historyczne
i naukowe
ale to Ty jesteś słodkim kotkiem!

grrrrrrrrrrrrrrrr!

Ostatnio często myślę, że ludzie są dziwni, co pewnie oznacza, że to ja jestem dziwna, ale:
jeśli jeszcze raz ktoś mi powie, że chce odwiedzić Antka, to poproszę Antka, żeby otworzył drzwi, gdy ta osoba zapuka.
Jeśli ktoś mnie spyta, czy Antek jest grzeczny, to powiem, że nie, bo pobił staruszkę, podpalił śmietnik i ukradł cukierki w sklepie.
A jeśli ktoś mi powie, że jestem chuda, to
bardzo prawdopodobnie
i najzwyczajniej na świecie
wybuchnę

grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!




czwartek, 14 lutego 2013

duży

Najpierw zobaczyłam, że urosły mu uszka. Były cieniutkie i maleńkie, a nagle, bez ostrzeżenia, stały się bardziej jak normalne uszy dorosłego człowieka.
A teraz łapućki. Wiadomo, że są sprytniejsze, potrafią już sięgać po telefon, wkładać wszystko do buzi (łatwizna od dawna), ciągnąć mamę za włosy i ściskać tatkę za nochala, ale teraz są jakieś duże. Zastanawiam się, co następnym razem rzuci mi się w oczy- wiadomo, że codziennie wpatruję się w Antka z podziwem i niedowierzaniem, bo absolutnie wszystko, co robi jest niesamowite (i wybitne!), ale przy takiej codziennej, wnikliwej obserwacji 24/7 niektóre fakty wychodzą na jaw dopiero na zdjęciach.
Wczoraj oglądaliśmy te pierwsze fotki i przypomnieliśmy sobie, jakim był zawiniątkiem tuż po urodzeniu. Patrzyłam wtedy na ubranka dla trzymiesięczniaka i nie mogłam uwierzyć, że kiedyś będą na niego dobre. Teraz widzę, że były naprawdę maleńkie.